Niewiarygodna historia spontanicznej regeneracji miała miejsce w Belgii, ponad 200 lat temu. Pierre de Rudder, belgijski chłop, spadł w 1867 roku z drzewa. Rezultatem upadku było otwarte złamanie nogi z obrażeniami tak potężnymi, że nie dało się nogi złożyć, a kiedy usunięto odłamki kości, prawie 3- centymetrowa przerwa dzieliła jedną kość od drugiej. Nie było szans na zrost tak złamanej nogi.
Lekarze kilkakrotnie proponowali rolnikowi amputację nogi, jednak on uparcie odmawiał. Mimo bólu, jaki cierpiał - dolna część nogi Ruddera utrzymywała się tylko na mięśniach i skórze - nie chciał zostać inwalidą.
Po ośmiu latach niewiarygodnych męczarni Pierre de Rudder zdecydował udać się po pomoc do wyższej instancji. Postanowił odbyć pielgrzymkę do miasta Oostacker, gdzie znajdowała się replika Groty z Lourdes z ołtarzem Matki Boskiej.
Podróż pociągiem do Gandawy przyprawiła mężczyznę o okropne cierpienia. Musiał zostać wniesiony do wagonu a smród ropiejącej rany przyprawiał o mdłości.
Stan rolnika był tragiczny, jednak zaniesiono go do kaplicy, gdzie zaczął się modlić. Jakież było zdumienie świadków, gdy po jakimś czasie Rudder wstał i wyszedł z kaplicy bez pomocy kul!
Lekarze potwierdzili - nastąpiła regeneracja kości. Nie potrafili wyjaśnić niesamowitego zjawiska. A Pierre de Rudder od tego czasu żył normalnie i bez dolegliwości.
Umarł 23 lata po cudownym wyleczeniu, 22 marca
|
fot. photoxpress.com
|
Inne teksty dodane przez: [humbug.pl]
