Azja przyzwyczaiła nas do różnego rodzaju okropieństw do jedzenia lub picia. Ostatnio głośno było o chińskiej zupie z płodów, teraz hitem jest drink z tarantuli pity w Kambodży!
Włochaty pająk wystający z kieliszka, jeszcze żywy? Ktoś chętny? Brr.. większość osób wstrząśnie się z obrzydzenia, ale nie wszyscy. Wśród kierowców tuk - tuków (rodzaj autorikszy w Azji) popularny stał się drink z wina ryżowego, owocu drzewa bochenkowego (dżakfrut) i właśnie z tarantuli. Pająk dodawany do napoju jest zwykle żywy, żeby była pewność jego świeżości.
Napój z tarantuli jest podobno dobry na serce i na siły witalne. Czy działa? Badań klinicznych nie przeprowadzono, a wnosząc z tego, że moda pojawiła się dosyć niedawno, można wnosić, że to zwykła sztuczka marketingowa mająca skłonić turystów do przyjazdu do Kambodży.
Tak uważa część specjalistów żywieniowych, którzy wypowiedzieli się o nowym drinku. Co jednak powiedzieć o tym, że od dawna w Azji można kupić pieczone pająki w przydrożnych kioskach sprzedawane jako przekąski? Może jednak właściwości zdrowotne pająków czekają na odkrycie i niebawem w każdej aptece będzie można nabyć tarantulę? Niedługo się przekonamy.
|
fot. metro.co.uk
|
Inne teksty dodane przez: [humbug.pl]
